7 kwi 2009

Nagroda ALMA

Wraca temat nagród. Zostały ogłoszone wyniki najpoważniejszej chyba światowej nagrody w dziedzinie literatury dzieciecej Astrid Lindgren Memorial Award (ALMA). Nagrodę w tym roku przyznano instytucji promującej literaturę dziecięcą: The Tamer Institute For Community Education, działającej na rzecz czytelnictwa małych Palestyńczyków ze strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.
Cóż, zbożna działalność, ale wydaje mi się, że to organizacja bardziej kwalifikująca się do IBBY/Asahi Reading Award...
A przecież kandydatami do ALMY (żeby chociaż wspomnieć tych "ilustracyjnych") byli na przykład tacy giganci jak Kveta Pacovska czy Quentin Blake.... Wiązaliśmy też spore nadzieje z kandydaturą Pawła Pawlaka...
Nie mogę się coś oprzeć obawom, że ALMA zaczyna podążać śladami literackiej nagrody Nobla, poprawnej politycznie aż do bólu (i zdeprecjonowanej po takich wyskokach jak Elfriede Jelinek czy niesławny Dario Fo). Bardzo by było szkoda!

3 komentarze:

katarzyna pisze...

naprawdę Pan uważa, że Nobel dla Jelinek jest nieporozumieniem? Przecież to znakomita lit. , proszę przyjrzeć się formie- każda ma inną strukturę, kompozycję. A wulgarno -prostacki język, którym Jelinek opisuje świat jest jedynym możliwym do opisania tego parszywego świata. Wyobraża Pan sobie tematy, które podejmuje Jelinek, opowiadane ślicznymi i wdzięcznymi słowami?

Anonimowy pisze...

To by się zgadzało, bo po ogloszeniu zapadla cisza na sali

Łucja P. pisze...

Takie np. "Amatorki" - idealny splot treści i formy.

(Była dyskusja o Grażce Lange, teraz możemy się przerzucić na Jelinek. Może dołożymy Doris Lessing? ;-) )