31 maj 2009
Konferencja „Europejska sztuka ilustracji. Animaliter”
30 maj 2009
Czytam sobie .... Suzanne Collins „Igrzyska Śmierci”

Książka Collins weszła na rynek z bardzo mocnym i ciekawym wsparciem promocyjnym. Wydawca (Media Rodzina) min. przygotował naprawdę wart obejrzenia book trailer i bardzo interesującą stronę w stylu 2.0. Kiedy dodatkowo egzemplarz dotarł do mnie z rąk Mistrzyni zabrałem się wiec do czytania. Wspomnieć tu bowiem trzeba, że – tak zasadniczo - młodzieżowe dystopie (czy jak kto woli: powieści w stylu dark future) nie przyciągają mnie jakoś szczególnie.
Igrzyska nie zmieniły bardzo tego stanu.... Pomysł jest taki: na ruinach USA wyrosło państwo Panem składające się z 12 dystryktów, ze stolicą w Kapitolu. Dla rozrywki, ku przestrodze i uciemiężeniu obywateli dystryktów co roku urządza się w stolicy Głodowe Igrzyska. Wylosowane (po dwoje z każdego dystryktu) nastolatki biją się do krwi ostatniej na gigantycznej arenie. Ich zmagania transmituje telewizja (takie reality show). Zwycięzca Igrzysk (bo zgodnie z oczekiwaniami zostaje przy życiu tylko jeden z walczących) do końca życia będzie opływać z chwałę, szczęście i dostatek. W zagłodzonych dystryktach znaczy to naprawdę bardzo wiele...
Znacie ? Znamy, znamy....
Dlaczego książka Collins średnio mnie zachwyca? Ano przede wszystkim dlatego, że autorka niepostrzeżenie wciąga młodego czytelnika w rolę widza reality show! Szybko realizuje obowiązkową daninę „patrzcie-jaki-straszny-rząd-co-każe-dzieciom-się-zabijać”, po czym dostarcza czytelnikowi rozrywki, opartej przede wszystkim na napiętym oczekiwaniu kto kogo i w jak okrutny sposób zabije! W jakiejś mierze Collins oferuje czytelnikowi właśnie taką rozrywkę jak zaplanował dla obywateli Panem totalitarny Rząd, o którym zresztą niewiele się dowiadujemy. Dużo ważniejsze są opisy strojów, broni i przygotowań do masakry. Bohaterowie nie buntują się przeciwko wpisaniu ich w socjotechniczne sztuczki! Bezkrytycznie akceptują konieczność „grania” pod publiczkę: otaczają ich doradcy, którzy troskliwie podpowiadają co powiedzieć, jak się zachować, aby pozyskać sponsorów, aby spodobać się publiczności. A młodociany gladiatorzy ze zrozumieniem i gorliwością wypełniają ich polecenia. Gorliwie stają się celebrytami... Nie ma tu buntu, próby ucieczki, rzucenia wyzwania diabolicznemu pomysłowi: młodzi bohaterowie właściwie bez większego oporu akceptują reguły Igrzysk. W opowieści o dzieciach - gladiatorach nie zaplanowano bowiem postaci Spartakusa!
Gladiatorzy... To pojęcie nie pada w powieści, ale oprócz charakteru „zawodów” wątków rzymskich jest sporo: imiona bohaterów, nazwa państwa Panem (Panem et circenses – okrzyk, który wznosiło rzymskie pospólstwo domagając się pożywienia i rozrywek), Kapitol stanowiący centrum władzy...
Rozbudowany wątek romansowy świadczy, że autorka również miała suflerów, którzy podszepnęli, że taką „zabijankę” będą – owszem - czytać chłopcy, ale zasadniczo w tej grupie wiekowej głównymi klientami księgarni i bibliotek są dziewczęta.
Powieść jest pierwszym tomem cyklu. Nie mam pojęcia co będzie w następnych: już przecież wiadomo kto wygrał Igrzyska! A może zwycięzcy bohaterowie zostaną „zaskoczeni” tym, że muszą raz jeszcze przejść przez Igrzyska, tylko takie zorganizowane: na większej arenie/na wyspie/pod ziemią/w latajacych balonach (niepotrzebne skreślić). Czytelnicy nie będą zaskoczeni, wołają - jak przed tysiącleciami: Panem et circenses. A Suzanne Collins już coś dla nich wymyśli!
17 maj 2009
Dong dla ... "Złodziejki książek"

Warto dodać, że Złodziejka.... jest również nominowana do najważniejszej niemieckiej nagrody Deutscher Jugendliteraturpreis w kategorii nagrody jury dziecięcego.
16 maj 2009
pensjonarki i wampiry
Tuż za drzwiami do największej hanowerskiej księgarni wita klienta rozległy stolik, na którym obok dzieł "matki" wamipirycznoerotycznego trendu (Meyer) spoczywa bogata oferta dzieł z inspiracji. Poniżej odpowiednie zdjęcia zamieszczam (marne, bo "telefoniczne"), ilustrujące stopień nowego zainteresowania NIEUMARŁYMI :-)