26 kwi 2008

Jak ilustrować książki dla dzieci ?

Tyle dyskusji, tyle hałasu a ilustrowanie książek dla dzieci to naprawde prosta sprawa!
Cała wiedza na ten temat znajduje sie TUTAJ :-)

7 komentarzy:

Łucja P. pisze...

No, to tylko czekać na burzę :)

"Keep the colours on your illustration as bright and cheerful as possible, because children tend to like it like that. Also, it might be an idea to make your characters more like a cartoon than real life."

Na Pana miejscu szykowałabym już parasol ;-)

Anonimowy pisze...

Poprawność polityczna...

But who cares?

Aby ilustracje były akceptowalne, reszta jest milczeniem... Z drugiej strony taka recepta z Web 2.0 tchnie małpim rozumkiem imbecyla przy maszynie do pisania.

Artystów nam trzeba, artystów!

Hłasko na kilka dni przed opuszczeniem (definitywnym) PRL zapisał w swym dzienniku mniej więcej tak: "Podszedł do mnie w monopolowym obdartus, na strasznym kacu, woń nieprzetrawionego alkoholu rozeszła się od razu po całym sklepie. -- Mistrzu, daj dwie dychy, bo artysta ginie -- powiedział chrypliwym głosem. I dałem. Po co ma artysta z pragnienia ginąć".

Artystów nam trzeba, ARTYSTÓW!!!

zając pisze...

Geneza zamieszczenia linki do tej recepty jest złożona :-)
Z jednej strony ubawiło mnie wypichcenie prostego/prostackiego przepisu w punktach kilku (w tej lince są również pomieszczone recepty typu "jak napisac bestseller dla dzieci?").

Z drugiej jednak strony - owszem! - spodobała mi sie taka zdroworozsądkowa wiedza, którą wyżej zacytowała łucja p.
Bo rzeczywiście - czy artystkom się to podoba czy nie - dzieci lubią rzeczy "bright and cheerful as possible". Po prostu. I mam wrażenie, że nie wpływa to na ich przyszłe gusta.

Na przykład ja: lubiłem (obsesyjnie!) w dzieciństwie wizerunki myszki Miki. A teraz lubię na przykład prace Michała Świdra albo Filippino Lippi (i tam nigdzie nie ma takich czarnych dużych uszu).

Mikołaj Kamler pisze...

Nareszcie!
Myślałem już, że nigdy nie zaznam spokoju i pytanie to zatruwać będzie moje dni i noce aż do końca... Lecz znalazł się ktoś mądrzejszy, kto z wyżyn swoich postanowił położyć wreszcie kres męczarniom podobnych mi ilustratorów i raz na zawsze (i w punktach) dać im właściwe rozwiązanie... Teraz pozostaje mi tylko czekać na ciąg dalszy - odpowiedź na pytanie "Jak żyć?". Podobno ma się ukazać już niedługo... i też w punktach oczywiście.

Dziękuję, Panie Michale, za szerzenie oświaty w narodzie...

Mikołaj

zając pisze...

Panie Mikołaju;
Korci mnie strasznie , żeby napisać , że taka recepta "jak żyć" oczywiście już powstała, i - owszem - jest podana w punktach:-) Dokładnie mówiąc w 10:-)

Ale to na marginesie.

To żart taki z tą linką miał być.

Łucja P. pisze...

Proponuję na początku każdego żartobliwego postu umieszczać emotikon ":-)" - taki sygnał: "włączamy poczucie humoru"! ;)

Jako studentka (jeszcze chwilę) mogę przytoczyć studencką odpowiedź na pytanie "Jak żyć?". Brzmi ona: "Kserować". Bolączka wszystkich wykładowców :)

A teraz coś na poważnie, jako redaktorka. Czasami BARDZO bym chciała, żeby ilustrator był nie tylko artystą, lecz także - rzemieślnikiem. Takim, który współpracuje, z którym można podyskutować, z którym można się nie zgodzić, a jego to nie urazi. Który zrobi właśnie to, o co się go poprosi.

Wiem, że uogólniam i bardzo za to przepraszam, ale zdarzało mi się natrafiać na problem nie do przejścia pod tytułem: "Moja Wizja Twórcza". Co tam, że tekst przeczytany pobieżnie, że rysunek nie odpowiada zupełnie temu, co w tekście. Wizja. Artyzm. Misja. Sprawy Wyższe.

Moim zdaniem problem ilustracji w książce dziecięcej wynika także i z takiej, jakże banalnej, kwestii praktycznej. Jest ona oczywiście o wiele bardziej złożona, to tylko mały i w dodatku subiektywny sygnał.

Pozdrawiam i chowam się pod parasol, albo wręcz do zajęczej nory (mogę? ;)

Mikołaj Kamler pisze...

Litości, Panie Michale... To ja może też powinienem moje posty okraszać stosownymi emotikonami (to trochę wygląda, jakby człowiek miał tiki...) - a może nauczyć się pisać tak, by ironia była czytelna ;)

Serdecznie pozdrawiam
MK