26 paź 2007

Fortunne przypadki niedoszłego hydraulika

Przypadki w historii nauki – znany temat i niezbyt zaskakujący....
Wczoraj do Internationale Jugendbibliothek przybył szanowny i znakomity profesor z Wielkiej Brytanii.
Przy lunchu zostaliśmy sobie przedstawieni, mówię że ja z Polski. „Aha!” ucieszył się niezwykle: „tylu fantastycznych, niebywałych hydraulików z Polski do nas ostatnio przyjechało”. Widziałem, ze patrzy się na mnie z nadzieją: pewnie jakiś cieknący kran w jego small (600 sq feet) cottage. Musiałem go rozczarować, że zmarnowałem się dla hydrauliki pisząc doktorat o książce dziecięcej. A teraz też zamiast działać kluczem francuskim – jak na Polaka-hydraulika przystało – staram się coś o książkach-zabawkach dowiedzieć... Usprawiedliwiałem się dalej nerwowo, że Pan B. talentu do techniki poskąpił i w domu żona nawet żarówki wkręca sama....
Przy kawie profesor widocznie już pogodził się z odpłynięciem wizji fachowej i TANIEJ naprawy kranów i – tutaj zaczyna się najważniejsza dla mnie część opowieści – wyznał, że w piśmie stowarzyszenia kolekcjonerów i miłośników książek dla dzieci (nakład pewnie ze 45 egz.) opublikował wyczerpującą typologię książek-zabawek.
Nigdy bym tego tekstu nie znalazł!
Profesor był potem strasznie miły – pisze o tym bez ironii! – zmusił do biegu cały personel IJB i to pisemko dla mnie znalazł. Warto było się tłumaczyć z braku uzdolnień hydraulicznych. Typologia wspaniała, najdziksze koncepty edytorskie wzięte pod uwagę; jak uszyta do rozwoju moich dalszych usiłowań na polu napisania czegoś o zadziwiającym, kapryśnym i nie rozpoznanym dotychczas w PL fenomenie książek – zabawek.
Thank you, sir!

Brak komentarzy: