
Barbara Lehman , Red Book, Boston, 2005
Takie książki są jak małe skarby: odnalezienie takiego cudeńka daje tyle radości!
I o tym właśnie tu się opowiada: Dziewczynka znajduje po drodze do zimowej nowojorskiej (?) szkoły, w pryzmie śniegu czerwoną książkę. Zaczyna ją sobie w klasie przeglądać. Książka jest o małych chłopcu (rówieśniku?), który mieszka gdzieś na tropikalnej wyspie i ... czyta czerwona książkę! Po chwili dziewczyna widzi na kolejnej ilustracji, że chłopiec tam przedstawiony widzi w swojej książce właśnie ją oglądającą czerwoną książkę z nim na ilustracji. Dzieci ze zdziwieniem dostrzegają się nawzajem.
W głowie się kręci od lustrzanych efektów !!!
Po wyjściu ze szkoły bohaterka kupuje dwa pęki balonów i odlatuje. W locie gubi swoją czerwoną książkę.... Chłopiec z wyspy widzi na swojej ilustracji zniknięcie dziewczyny w obłokach i jest smutny. Do momentu kiedy dziewczyna nie wyląduje u niego na wyspie... Tę scenę czytelnik widzi już jednak na ilustracji zgubionej czerwonej książki, leżącej na chodniku.... Historia trwa i płynie dalej - książkę podnosi z chodnika murzyński chłopiec, którego wcześniej widać było na obrazku przedstawiającym klasę szkolną.
Red book jest całkowicie pozbawiona tekstu i narysowana najprostszą kreską, z użyciem minimalnej liczby szczegółów.
Książeczka opowiada o marzeniach, o potrzebie przyjaźni. Może trochę o samotności? Może opowiada o urodzie ksiązek? O tym na pewno !
A poza tym jest pysznym żartem: mieszają się tu i mienią perspektywy i rzeczywistości i światy przedstawione. Mimo zastosowania prostych i oszczędnych środków wyrazu artystycznego czytelnik gubi się: nie wie w której książce ogląda ilustrację - Czy w tej realnej trzymanej w rękach? Czy też widzi ilustracje w książce chłopca z gorącej wyspy? Czy może w książce dziewczynki?
Na pewno jednak czuje się jednym z ogniw magicznego łańcucha czytelników symbolicznej przecież czerwonej książki.